Moja strategia inwestycyjna na 2026 rok
Koniec roku to idealny moment na „rachunek sumienia”. W tym roku, ze względu na inne cele życiowe, podjąłem decyzję o ograniczeniu dynamicznej alokacji środków. Zanim jednak przejdę do tego, co nas czeka, muszę rozliczyć się z rokiem 2025.
A był to rok wyjątkowo dobry. Rynek sprzyjał – rosły akcje spółek zarówno polskich, jak i zagranicznych, a metale szlachetne wcale nie zostawały w tyle. Ostatecznie udało się zamknąć ten okres na solidnym plusie, choć nie obyło się bez emocjonalnego rollercoastera.
Co zagrało, a co bolało?
W inwestowaniu rzadko bywa idealnie. Moim największym sukcesem w mijającym roku był timing. Udało mi się wręcz idealnie wejść i wyjść z akcji Intela oraz AMD. To były te momenty, kiedy czułem, że „czuję rynek”.
Niestety, nie każda decyzja była złota. Wynik portfela został nieco nadszarpnięty przez Novo Nordisk oraz Mercado Libre. Spółki, które miały być pewniakami, okazały się rozczarowaniem i urwały cenne procenty z ostatecznego wyniku.
Jednak największa nauczka przyszła z naszego rodzimego podwórka. Poświęciłem sporo czasu na „staranną selekcję” poszczególnych polskich spółek, by ostatecznie zorientować się, że… dały one zwrot niższy niż szeroki indeks tych akcji. To bolesna lekcja pokory: tak kończy się słuchanie rekomendacji bez głębszej, własnej analizy. Czasem po prostu nie warto próbować być mądrzejszym od rynku.
Poniżej podsyłam aktualne zestawienie moich akcji i ETF-ów oraz ich zmiany. Polskie spółki pokazują zmiany rok do roku. Moje nie były tak imponujące.


W nadchodzącym roku zmieniam priorytety. Większość środków zostanie przekierowana na nadpłatę kredytu. To pewny zysk, którego żaden rynek mi nie zabierze. W związku z tym mój portfel inwestycyjny będzie ewoluował w kierunku strategii tzw. Core-Satellite.
O co w tym chodzi?
CORE (Rdzeń): Tu ma być stabilnie i szeroko. Fundamentem staną się ETF-y na cały świat. To one mają „robić robotę” bez mojego ciągłego zaglądania na wykresy.
SATELLITE (Satelity): Pozwolę sobie na lekkie przeważenie rynków wschodzących, w których widzę potencjał: Ameryka Południowa, Chiny oraz Polska.
Część agresywna: Zostawiam sobie mały margines na spekulację, ale z żelazną dyscypliną. Maksymalnie 2-3 spółki. Kontrariańsko postawię na CCC (wbrew tłumowi) i dobiorę do tego maksymalnie dwie inne firmy.
W 2026 roku stawiam na tezę, że piękno leży w prostocie. Mniej szumu, mniej „doktoryzowania się” nad pojedynczymi spółkami, a więcej spokoju i realizowania celów życiowych.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Niech Wasze portfele świecą na zielono, a decyzje będą trafne (i samodzielne!).
Do zobaczenia w 2026!
